poniedziałek, 17 Grudzień 2018

[Dworzec kolejowy] Nie wszystko idealne

Wiele już napisano o nowym Dworcu Głównym przy ulicy Zygmunta Augusta. Dominują pochwały, ale nie można zupełnie nie zauważyć problemów. Jako, że na blogu Bydgoszcz w budowie pokazuję nie tylko aktualny stan prowadzonych inwestycji postanowiłem zwrócić Wam uwagę na szczegóły, które nie pozwalają mi powiedzieć że nowy dworzec jest idealną inwestycją.

Chcąc uprzedzić krytykę mojego wpisu chciałbym zaznaczyć, że nowy dworzec wyszedł nadzwyczaj dobrze. O plusach tej inwestycji wspomnę w osobnym wpisie, w którym pokażę Wam zdjęcia „przed i po”. Wpis powinien ukazać się w czerwcu. Jednak na tak wiele problemów na nowym dworcu nie mogę nie zwrócić uwagi.

Kosze na śmieci – na dworcu i peronach naliczyłem cztery rodzaje koszy, część prawdopodobnie pochodzi jeszcze ze starego dworca (zardzewiałe na dole), część wykorzystywana jest również na innych dworcach (stojak z workiem na śmieci). Rozmieszczenie różnych rodzajów koszy wydaje się nie mieć większego sensu, w tunelu pod peronami mamy stare kosze w dwóch kolorach, a na peronie 4 stary niebieski kosz oraz nowe kosze.


Na tarasie widokowym nie znalazłem żadnego kosza na śmieci, a przydały by się przynajmniej dwa (są dwa zespoły ławek, jedne z widokiem na dworzec wyspowy, drugie z widokiem na ulicę Dworcową

Wewnątrz budynków dworcowych znajdujemy czwarty rodzaj koszy zakupiony zapewne w pobliskiej Castoramie. Podobne stojaki na worki możemy spotkać na dworcu w Gdańsku. Nie spotkałem czegoś takiego na innych dużych dworcach

BzBWI – wszędzie Budki z Bardzo Ważną Instalacją. Żartobliwa nazwa skrzynek zalewających Polskę w każdym możliwym miejscu, nazwa została wymyślona na forum skyscrapecity.com. Kiedy zakończono remont peronu 2 pierwszy raz mogliśmy zaobserwować kilkadziesiąt budek sterowniczych do wszystkich wyświetlaczy. Wtedy przedstawiciele inwestora zapewniali, że to tymczasowa instalacja, do czasu wybudowania nowego budynku dworca. Niestety okazało się to nieprawdą. Dzisiaj na każdym peronie jest po kilkadziesiąt takich skrzynek, ustawione są chaotycznie, w niektórych miejscach blokują przejścia, są w różnych kolorach. Czy projektując dworzec zapomniano, że takie budki muszą być? Nie można było tego dopasować do otoczenia? Nie można było wykorzystać jedno z pomieszczeń któregoś z budynku na zebranie tego razem? Oczywiście odpowiedź jest jasna, określa to stare urzędnicze słowo – niedasie.


Peron wyklęty – peron 5 był przebudowywany jako ostatni, jakby od niechcenia. Pozostałości wszystkich starych peronów zniknęły, oprócz właśnie opisywanego peronu. Nie wiem, czy zostawiono te resztki jako eksponat? Możliwe, że inwestor chciał pokazać podróżnym jak wcześniej było źle. Tylko czy jest się czym chwalić? Pomiędzy peronem 1 i 2 wymieniono płotki odgradzające, pomiędzy peronem 4 i 5 zapomniano o takim mało istotnym szczególe. Niebieskie, zardzewiałe i pogięte psują teraz świetny widok na dworzec wyspowy.


A co to się tam kryje? Pierwszy budynek dworca został również wyremontowany, niewielu wcześniej o tym budynku słyszało, dzisiaj również niewielu o tym słyszy, bo nikt nie wpadł żeby powiesić jakieś znaki kierujące do tego budynku. Przy pierwszym dworcu pojawiła się odrestaurowana stara lokomotywa. Fajna atrakcja, jednak zupełnie niewyeksponowana.

Dopiero dochodząc do końca peronu można zauważyć lokomotywę

Pięknie odnowiony budynek pierwszego dworca, ławki, Budki z Bardzo Ważnymi Instalacjami i lokomotywa

Niestety zapomniano o zagospodarowaniu terenu wokół

Zapomniano również posprzątać stare, rozrzucone cegły


Gustowne oświetlenie, które bardzo łatwo uszkodzić


Na tyłach dawnego dworca znajdujemy teren zielony, znaczy chwasty

I ławeczkę. Ciekawe czy pamięta XIX wiek? 😉

Zieleń. Przy nowym budynku dworca zadbano o zieleń, robi to pozytywne wrażenie. Jednak im dalej od ulicy Zygmunta Augusta tym gorzej, to znaczy zapomniano że chwasty uwielbiają wszelkie skrawki ziemi czy piasku. Wyżej pokazałem „zieleń” przy pierwszym budynku dworca, zapewne podobna pojawi się wokół lokomotywy. Na końcu peronu 4 jest jeszcze gorzej.

Tylko gdzie klęcznik? Takie przynajmniej zadawałem sobie pytanie jak pierwszy raz to zobaczyłem, myślałem że to miejsce na modlitwę. Zupełnie znikąd pojawia się coś takiego, nie ma żadnej informacji o co chodzi. Jeśli dobrze się domyślam to chciano pokazać jak był wykończony tunel przed remontem. Jednak ilu podróżnych się tego domyśli?

Brud – kilka tygodni temu otwarto taras widokowy, z tej okazji pojawił się na blogu również wpis (tutaj). Pierwsze na co zwróciłem uwagę podczas pierwszej wizyty był świetlik, który ma za zadanie wpuszczenie światła do środka dworca. Niestety nikt nie wpadł na pomysł, żeby umyć szkło. Nie chodzi o częste mycie, chodzi o jakiekolwiek mycie. Ilość kurzu na świetliku sugeruje, że od założenia nie ruszano go, a skoro trwała jeszcze budowa to kurzyło się bardzo mocno.

Różne poręcze – dwa sąsiadujące ze sobą wejścia na perony i dwa rodzaje poręczy. Co prawda materiał, którymi są pokryte prawdopodobnie pasuje do wystroju (na dworcu wyspowym wystrój wnętrz jest inny niż w innych częściach dworca), ale sam kształt poręczy mógłby być jednolity. Ławki w poczekalni nowego dworca i dworca wyspowego można było zrobić w jednym kształcie, mimo zastosowania rożnych materiałów.


Luźno zwisające kable – podobnie jak peron 5 tak mniejsze budynki były robione już pod koniec inwestycji. Niestety i w tym przepadku wykończenie pozostawia wiele do życzenia.

Schody, wszędzie schody. Przy projektowaniu od nowa dworca można było zadbać o tak mało istotny szczegół jakim są schody. Mamy XXI wiek, jednak u nas ciągle się zapomina o niepełnosprawnych, starszych i ludziach z wielkimi walizkami. Oczywiście są windy, są podjazdy, ale zazwyczaj trzeba pokonać dodatkowo kilka, kilkadziesiąt metrów żeby z takiego „udogodnienia” skorzystać. Schody przed wejściem do dworca to już jest kuriozum. Powstały tylko dlatego, że na chodniku stoi wiata, która osłania (zazwyczaj) niedziałającą budkę z informacją miejską, a przy Zygmunta Augusta istnieje zatoczka autobusowa. Zatoczka, z której korzysta jeden autobus (średnio) co 15 minut i później ma problem z wyjechaniem z niej. Na tym odcinku są dwa pasy ruchu, więc zatrzymanie się autobusu na jednym pasie na 30-60 sekund nie blokowało by ruchu, a tysiącom pasażerów żyło by się lepiej.


Od strony wejścia do Pesy powstał parking dla podróżnych. Zadbano o dodatkowe wejście na peron 1. Niestety mimo ogromnej przestrzeni zrobiono cztery schodki, więc niepełnosprawni muszą przejść przez cały dworzec.

Tego nigdy nie zrozumiem, a pojawia się w wielu miejscach. Skoro jest miejsce to po co robić schody i podjazd? Nie można samego podjazdu, nawet sprawnym pasażerom wygodniej jest nie korzystać ze schodów. Po lewej od schodów są drzwi, ale wystarczyło zostawić odpowiednią ilość miejsca i resztę przestrzeni wykorzystać na podjazd. Podobna sytuacja jest na Wyspie Młyńskiej, tam nie ma żadnego uzasadnienia do robienia czegoś takiego.

Do pociągu również ciężko wsiąść. Standardem wysokości peronów na polskich dworcach jest 78 cm. Na bydgoskim dworcu podobno tego się nie dało zrobić. Zdjęcie było robione na peronie 4, tam faktycznie nie można było tyle zrobić przez niemożliwość podwyższenia dworca wyspowego. Jednak taką samą sytuację mamy na peronach 1 i 5. Tam się podobno nie dało, bo… byłaby za duża różnica w porównaniu do peronów 3, 3a, 4 i 4a. Nowe pociągi mają wysuwany stopień, ale to tak jakby wsiadać do Konstala, zamiast niskopodłogowej Pesy. Kto korzysta z komunikacji miejskiej ten zrozumie. Niepełnosprawny na wózku musi skorzystać z pomocy dwóch osób, przy płaskim wsiadaniu wystarczy jedna (ze względu na dużą przestrzeń między peronem, a pociągiem).

Samo wejście na perony też może sprawiać podróżnym kłopoty. Oczywiście można zrozumieć argument, że było za mało miejsca na ruchome schody. Ale już argumentu, że wystarczy winda niestety nie jestem w stanie zrozumieć. Windy na dworcach uwielbiają się psuć, tutaj wystarczyło skorzystać ze sprawdzonego we Wrocławiu sposobu – taśma pomagająca wwieźć bagaż na górę.


Pomieszczenie widmo – w budynku wyspowym znajduje się jedno pomieszczenie do którego nikt nie ma wstępu. Początkowo po prostu były zamknięte drzwi, później zastawiono je ławkami. Tylko po co w takim przypadku są tam zapalone światła?

Wszędzie wyświetlacze, prawie. Ilość wyświetlaczy na peronach robi wrażenie, na żadnym innym dworcu tylu ich nie ma. Nie wydaje mi się, że są potrzebne w takich ilościach. Chociaż dwa z nich mogłyby zostać przeniesione na taras widokowy. Skoro taras ma być jakąś atrakcją, ma ściągać pasażerów czekających na pociąg to przydała by się jakakolwiek informacja o najbliższych pociągach, żeby nie było sytuacji w której pasażer się spóźni na swój pociąg.


Na tarasie widokowym wystarczyłyby dwa takie wyświetlacze, albo takie jak wiszą na wejściem do pomieszczenia widmo pokazywanego kilka zdjęć wcześniej.

Zabytkowa suwnica. Zostawiłem to na koniec ze względu na brak wiedzy do kogo ona należy. Spróbuję się tego dowiedzieć. Znalazłem tylko jeden artykuł na ten temat z czasów budowy linii tramwajowej do dworca. Pisano wtedy, że jeszcze w 2010 roku należała do Pesy. Szkoda, że przy okazji odnowienia pierwszego budynku dworca oraz lokomotywy nie zrobiono tego samego z suwnicą. Ponad 100-letnia suwnica by pasowała do prawie 170-letniego budynku pierwszego dworca.


Ale kto by się tym wszystkim przejmował.

bydgoszcz dworcowa dworzec dworzec główny dworzec kolejowy kolej nowy dworzec pkp szkło tory tory kolejowe zabytek zygmunta augusta

Pozostałe inwestycje

Line


Chcesz wysłać załącznik? Napisz bezpośrednio: kontakt@bydgoszczwbudowie.pl